|
Tomasz Lis w ekskluzywnym wywiadzie dla stron tvnfakty.pl i tomaszlisnieoficjalnie.pl:
Jeśli byłem najlepszy, to po co miałem komukolwiek robić miejsce
Idź do strony:
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
|
|
Tomasz Lis po zakończeniu wywiadu pisze pozdrowienia dla
czytelników serwisu tomaszlisnieoficjalnie.pl
foto: Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl
|
Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl: Ostatnio spotkaliśmy się we wrześniu 2006...
Mówił Pan wtedy - cytuję: trzeba być niespełna rozumu, żeby pójść teraz do
Telewizji Polskiej. Coś zmieniło się od tego czasu?
Tomasz Lis: Najwyraźniej jestem niespełna rozumu.
A poważnie?
Wcale bym nie powiedział, że to jest nie na poważnie. Ja w każdym razie zadawałem
sobie to pytanie, gdy pojawił się wybór TVP czy TVN. A pojawił się, gdy postanowiłem
odejść z Polsatu. Zdawałem sobie oczywiście sprawę z tego, że jeśli wybiorę TVP, to
rozpocznie się dzika nagonka. Ale ja mam twardy tyłek, więc zdecydowałem się na ten
wariant. Bardzo wiele polskich gazet funkcjonuje według zasady "jak nie kijem go,
to pałką". Gdybym zdecydował się na ofertę TVN, to przeczytałbym wtedy, że "przyszedł
do TVN na kolanach". Miałem także całkiem poważne obawy, że gdybym wylądował w TVNie,
można by wobec mnie dokończyć robotę, której nie udało się dokończyć w 2004 roku. Więc
wolałem ostrzał artyleryjski ze strony prasy.
A co ze stawianych mi wtedy zarzutów zostało? Co okazało się prawdą? Żaden z tych
brukowców, ani żadna z tych niby poważnych gazet, które często zachowują się jak
brukowce nie zweryfikują bredni, które pisały o tym, jak to dopłacają biedni emeryci
do mojego programu. Jak to się ma do wielomilionowych dochodów mojego programu? A co
z tym wielkim kontraktem? No cóż, w Telewizji Polskiej ukazują się trzy programy
publicystyczne realizowane przez producentów prywatnych. Kosztorysy tych programów
są bardzo do siebie podobne, tylko tak się składa, że tylko jeden z tych programów
na siebie zarabia, ale oczywiście o tamtych nie piszemy, ponieważ tamte prowadzą
nasi kolesie. Przewidywano też porażkę. Niezła porażka biorąc pod uwagę, że miałem
wyższą oglądalność niż Szymon Majewski i Mega Hit, a przez 6 lat żaden program
publicystyczny w Polsce nie miał takiej oglądalności. Słyszałem też, że sprzedałem
się PiSowi. Dziś prawicowi publicyści piszą, że uprawiam "krwawą antypisowską
publicystykę", co nawiasem mówiąc, jest brednią. Jeszcze jakiś zarzut padł,
który okazał się całkowitą brednią? Pewnie tak. Niejeden.
Może Pan zdradzić co we wstępnych rozmowach oferowała TVN?
Nie doszliśmy do kwestii finansowych. Nie chciałem, byśmy do nich doszli, bo
wtedy bym usłyszał, że robiłem jakiś przetarg.
Ale chodzi mi o formułę programu. Była podobna?
Nie, nie...
Była mowa o jakiejś porze emisji?
Tak, była mowa o niedzielnym wieczorze, który dla mnie byłby niemal niemożliwy
do przyjęcia z powodów już pozamerytorycznych. Mój czas spędzany w weekendy z
dziećmi byłby abstrakcją, gdybym ja miał na głowie program prowadzony w
niedzielny wieczór. Tego chciałem uniknąć. Poza wszystkim innym miałem przekonanie
że tam wyznaczono by mnie do gry w drugiej lidze. A w TVP gram w pierwszej lidze.
Delikatnie rzecz ujmując ani nie idealizowałem tej instytucji, ani jej nie idealizuję.
Mówił Pan też, że praca w "Wiadomościach" jest czymś absolutnie kompromitującym,
ponieważ nie jest to program informacyjny, tylko propagandowy i dezinformacyjny.
|
|
Tomasz Lis
foto: Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl
|
Myślę, że - znowu wybitnie delikatnie rzecz ujmując - ja ani TVP, ani Wiadomości
idealizować nie będę, natomiast ostry atak niektórych polityków PiSu na Wiadomości
ukazujące się w ostatnich dwóch miesiącach jest najlepszym dowodem, że coś w tym
programie powoli, bardzo powoli, według mnie o wiele za wolno, ale jednak się
zmienia. Przy czym oczywiście w momencie, gdy się ktoś w Wiadomościach na Placu
Powstańców pojawił i dość szybko zaczyna realną bitwę o przestrzeganie elementarnych
standardów dziennikarskich, o zwykłą uczciwość, ryzykując kontraktem, pozycją i
ponownym bezrobociem, to rozpoczyna się wobec tej osoby wspomagana nawiasem mówiąc
przez niektóre osoby z TVP, na co mam dowody, gigantyczna nagonka przeciwko tej
osobie. Na łamach brukowców, na pierwszych stronach ukazują się całkowicie kłamliwe
artykuły. Jeden po drugim. Nagle TVPiS przestaje być problemem. Problemem jest
osoba, która walczy o standardy i którą w związku z tym przedstawia się jako
rozkapryszoną gwiazdeczkę. Ale to typowe zagranie w polskich mediach. Poniżej pasa,
kłamstwa, insynuacje, głupota.
Pan wierzy w to, że ta jedna osoba zmieni ten program tak, że się go da oglądać?
Wierzę, że jak długo ta osoba jest w tym programie, to w wydaniach, które prowadzi
nie zobaczę manipulacji. To całkiem dużo po epoce bezdyskusyjnych rządów pani Koteckiej.
Był taki okres po Pańskim odejściu z Polsatu, że wyjątkowo często gościł Pan w TVN.
Komentował Pan kampanię wyborczą, expose, był u Moniki Olejnik i w "Teraz my". Czym
to było spowodowane?
Tym, że dostawałem zaproszenia. Nie było tutaj żadnej transakcji wiązanej. Na pewno
to, że nie byłem w Polsacie, ani nie byłem stowarzyszony z żadną inną instytucją w
mediach elektronicznych, ułatwiało wysyłanie i przyjmowanie zaproszeń. Przy moim
rosnącym krytycyzmie wobec TVN24 bardzo lubię tę stację, więc miło było mi tam występować.
» czytaj dalej (2)
|
Anita Werner
"Wszystko zawdzięczam ciężkiej pracy i zaufaniu jakie tutaj dostałam i absolutnie nie mam poczucia, że jestem niedoceniania.
"
czytaj całość
28.06.2010
|
|
|
subskrypcja:
Zapisz się - warto! :)
|
|