|
Tomasz Lis w ekskluzywnym wywiadzie dla stron tvnfakty.pl i tomaszlisnieoficjalnie.pl:
Jeśli byłem najlepszy, to po co miałem komukolwiek robić miejsce
Idź do strony:
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7 |
8 |
9 |
10 |
11 |
12 |
Ci sami reporterzy robią gorsze materiały?
Nie, ci sami reporterzy często łatają dziury w Polsat News, a w Wydarzeniach
niekiedy są tylko z doskoku.
Czyli Tomasz Machała utrzymuje poziom.
Tomasz Machała jest jednym z absolutnie najlepszych polskich reporterów, który
wykonał gigantyczną pracę przez te trzy, teraz to już cztery lata i ponieważ
jest i ambitny i pracowity i inteligentny, to myślę, że za dwa, trzy, cztery lata
będzie nie tylko jednym z najlepszych reporterów w Polsce, ale i jest całkiem
prawdopodobne, że będzie uznawany za jednego z dwóch, trzech najlepszych.
On w Polsacie może się rozwijać nadal?
Myślę, że on sobie zdaje sprawę z tego, że sufit jest bardzo blisko.
Lada dzień go zobaczymy gdzie indziej?
Mimo że ten rynek się rozwija bardzo wiele lat, to jest jednak ograniczony i on
jak każdy inny człowiek zdaje sobie sprawę z pewnego balastu i całkiem sporego
ryzyka ponoszonego przez każdego kto rozpoczyna pracę w Telewizji Polskiej, a w
TVN zdaje się jest uznawany za zdrajcę, więc jego pole manewru jest ograniczone,
ale akurat o Machałę jestem spokojny, ponieważ jest to człowiek, który bardzo
ciężko pracuje, to nie jest tak, że w którymkolwiek momencie opadną mu ręce i
będzie pracował na jałowym biegu i zacznie odwalać pańszczyznę.
Jeśli Jakub Sobieniowski mógł wrócić, to pewnie Tomasz Machała też będzie mógł.
Chyba w troszeczkę innych kontekstach odchodzili. Mi było bardzo żal tego, że Kuba
odchodzi z Wydarzeń. Z dwóch względów. Po pierwsze uważam, że jest świetnym
reporterem. Po drugie, bardzo się lubiliśmy i bardzo się lubimy i w związku z tym
w momencie, kiedy on odszedł, to rzeczywiście w newsroomie czułem jego brak,
czułem stratę merytorycznie, zawodowo i tak czysto po ludzku. Ale w jakimś tam
momencie swojego życia ludzie muszą też brać pod uwagę kontekst prywatno osobisty.
Ludziom rodzą się dzieci, muszą zaciągać kredyty i muszą się zastanawiać nad tym,
praca w której instytucji da im stabilizację zawodową.
Teraz kończąc, bo była to dygresja od dygresji, pytał mnie Pan, czy nie przeżywałem
strasznie - rozmawiając z Jarosławem Kaczyńskim - tego, co tam stało się wcześniej.
Nie. Ja akurat i tak miałem poczucie, że w Polsacie jest ściana, więc... Nikt mnie
stamtąd nie wyrzucał, nikt mi pensji nie obniżał. Mogłem sobie spokojnie tam dalej
pracować, na tym samym stanowisku, za te same pieniądze prowadzić program i mieć
trzy razy mniej pracy.
Zakładał Pan taką możliwość, że po wyborach znowu Pan zacznie kierować "Wydarzeniami"
jeśli zostanie?
Nie. Zakładałem raczej możliwość, że PiS wygra wybory i będę wtedy skreślony absolutnie.
I że oboje z moją żoną wylądujemy totalnie na zielonej trawce. Szczerze mówiąc to
wydawał mi się ten wariant najbardziej prawdopodobny, ale uznaliśmy, że w określonej
sytuacji trzeba było odejść.
Czy to jest dla Pana komfortowa sytuacja, gdy gościem Pańskiego programu jest
prezes telewizji, dla której Pan pracuje?
Komfortowa, absolutnie komfortowa. Prezes Urbański nie chciał przyjść. To ja go
zapraszałem. To nie jest tak, że pan Urbański się wcisnął na antenę. On raczej
mnie przekonywał, żebym go nie zapraszał. Ja uważałem, że akurat w tamtym momencie
powinien wystąpić. Też mnie to bardzo ubawiło, ponieważ po programie, przed
północą na portalu "Gazety Wyborczej" przeczytałem, jak to Lis stanął stopą na
gardle Urbańskiego i zadawał mu najtrudniejsze pytania, a następnego dnia ta
sama recenzentka, co w przypadku komentarza o programie z Wajdą napisała w
"Wyborczej", że odpuściłem Urbańskiemu. Nie wiem jak jedno można pogodzić z drugim,
ale tłumaczę to wewnątrzkorporacyjnym pluralizmem. Na marginesie - ja mam w wielu
punktach bardzo krytyczny stosunek do TVP, ale nie mogę tu nie powiedzieć, że
Andrzej Urbański dotrzymuje danego mi słowa i nie ma żadnych prób jakiejkolwiek
ingerencji w mój program.
Podobno chciał Pan kiedyś nawet Dodę zaprosić do programu.
To w "Co z tą Polską" jeszcze było. Tak, przez moment.
Ale Basia Hrybacz Panu nie pozwoliła.
Tak. To prawda, nie pozwoliła.
Teraz jest szansa?
Ja mam pewien pomysł na program dotykający tego świata showbiznesu, ale nie sądzę
akurat żeby wymagał on zaproszenia pani Dody.
» czytaj dalej (6)
|
|
subskrypcja:
Zapisz się - warto! :)
|
|