|
Ekskluzywny wywiad z Kamilem Durczokiem
Idź do strony:
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7
|
|
Kamil Durczok w swoim gabinecie. Obok na monitorze serwis tvnfakty.pl
foto: Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl
|
Łukasz Ropczyński: Panie Kamilu, jak samopoczucie po przegranym meczu z politykami?
Kamil Durczok: Fatalne. I psychiczne, i fizyczne.
Ale zmieniali się Państwo dość często na boisku...
Jak się ma czterdziestkę na karku i głowa chce grać, a organizm jest
nieprzyzwyczajony, bez kondycji i niespecjalnie sobie z tym radzi, to potem
koń kuleje przez dwa dni. Z niedzieli na poniedziałek musiałem się jakimiś
specyfikami smarować. Oczywiście bardziej dokuczliwe jest poczucie tego, że
dołożyli nam politycy. Nie chciałbym tłumaczyć tego na tysiąc różnych sposobów,
Koseckim i tym wszystkim...
Z Waszej strony też byli dziennikarze nsport.
Ale nie było zawodowców, nie było reprezentantów Polski... Nie ma co się tłumaczyć,
bo jak nam powiedział trener w przerwie, piłka nożna to jest gra, która polega
nie na tym, że ktoś gra lepiej albo gorzej, tylko na tym, że ktoś strzela więcej
bramek, a ktoś inny mniej.
Będzie rewanż?
No pewnie, że będzie. Zastanawiamy się tylko kiedy, bo najpierw pałaliśmy szybką
rządzą odwetu. Myśleliśmy o tym, żeby jeszcze we wrześniu zorganizować coś, co
by nam dało odrobinę poczucia rewanżu, natomiast podejrzewam, że dopiero w
przyszłym roku będziemy grali, bo drużynę trzeba zebrać, przećwiczyć...
Skład ten sam?
Skład może będzie troszkę mniejszy, żeby był bardziej zgrany ze sobą, bo to
jednak było czterdzieści osób, które tak naprawdę nigdy ze sobą nie grały,
więc trudno mówić, że to drużyna. Łączyła nas chęć zwycięstwa.
Co Pan tak naprawdę myślał o Faktach, gdy jeszcze pracował w TVP?
|
|
Kamil Durczok przed meczem z reprezentacją Sejmu
foto: TVN
|
Myślałem, że to konkurencja. Mnie nie towarzyszą zbędne emocje. Ja doceniam
swoich konkurentów nie na zasadzie tego, czy ich lubię, czy ich nie lubię, czy
są fajni, czy nie fajni, czy są sympatyczni, czy niesympatyczni, tylko oceniam
na podstawie tego, czy są dobrzy, czy są źli i czy grają fair, czy nie grają
fair. Fakty były trudnym konkurentem dla Wiadomości. W związku z czym oceniałem
Fakty jako bardzo trudnego przeciwnika. Myslałem o tym, że to jest trudny
zawodnik w tym sensie, że to jest zespół o znacznie większej mobilności niż
drużyna w telewizji publicznej. Telewizja publiczna to jest gigantyczna
korporacja. Podjęcie decyzji o prostym - zdawałoby się - zabiegu programowym,
czyli wyprowadzeniu Wiadomości gdzieś na wyjazdowe wydanie było czymś tak
trudnym i musiało przejść przez tyle komórek, pokoi i kierowników, podpisów
itd., że to się bardzo rzadko udawało. Więc jak myślałem sobie o Faktach, to
zazdrościłem im tego, że są zespołem mobilnym, szybkim, gdzie właściwie decyzja
jednego człowieka decyduje o tym, czy coś się dzieje, czy nie.
Mówił Pan o graniu fair. Fakty grały fair?
Hmm...
Był taki moment, że sobie regularnie dogryzaliście z Tomaszem Lisem.
Stare czasy. Nie mam ochoty do nich wracać.
Jaka była Pańska pierwsza myśl, gdy dostał Pan propozycję z TVN? To było dużo wcześniej, niż się Pan zgodził?
Co sobie pomyślałem? Że być może - być może z wieloma znakami zapytania i wątpliwościami - zaczyna się bardzo ciekawy rozdział w moim życiu.
» czytaj dalej (2)
|
Anita Werner
"Wszystko zawdzięczam ciężkiej pracy i zaufaniu jakie tutaj dostałam i absolutnie nie mam poczucia, że jestem niedoceniania.
"
czytaj całość
28.06.2010
|
|
|
subskrypcja:
Zapisz się - warto! :)
|
|