|
Ekskluzywny wywiad z Kamilem Durczokiem
Idź do strony:
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 |
7
|
|
Dedykacja na książce Kamila Durczoka "Wygrać życie".
foto: Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl
|
A jak to było z tymi naciskami politycznymi w TVP?
Na rozmowę o tym, panie Łukaszu, pan mnie specjalnie nie namówi. Ja o tym raz
powiedziałem w "Polityce", jak odchodziłem. Miałem wątpliwość, czy dobrze zrobiłem.
Co więcej, te wątpliwości wiele osób mi potwierdzało. Od tego czasu postanowiłem
sobie, że o mojej poprzedniej firmie albo dobrze albo wcale, więc o naciskach
politycznych nie rozmawiamy.
Niektórzy rozmawiają.
OK. To ich wybór. Ludzie są wolni, mogą mówić, co chcą. Ja mogę mówić bardzo
chętnie o Faktach, o TVN, ale nie będę recenzował z tego miejsca, w którym jestem
dzisiaj, firmy, w której spędziłem 10 lat. Były dobre momenty, złe momenty, chwile,
w których człowiek chciał trzasnąć wszystkim i wyjść i chwile, które były
fantastyczne i będę je pamiętał do końca swoich dni. Tak jak normalnie w życiu,
więc nie ma co ujawniać zbyt wiele spraw, które są zresztą tajemnicami w każdej
firmie. Tyle, że w telewizji publicznej się wykształcił taki obyczaj, że jak
ludzie z niej odchodzą, to bardzo chętnie na nią psioczą, pomstują, krytykują
albo plują. To mało eleganckie.
Planuje Pan napisać książkę o swojej pracy, kiedyś w przyszłości?
Nie.
Ciekawa historia by była.
|
|
Kamil Durczok
foto: Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl
|
Pewnie, że tak. I pewnie bardzo ciekawą historią byłoby też opowiadanie o tym,
jak się odbywały rozmaite kulisy. Kto naciskał, gdzie, kto po ciągał za jakie
sznurki. Istotne dla widza jest to, co ogląda. Albo to jest prawdziwe i uczciwe
albo nieprawdziwe i nieuczciwe. Każda firma ma swoje tajemnice.
Czyli jak Pan prowadził Wiadomości, to one były prawdziwe?
Jak ja prowadziłem Wiadomości, to podpisywałem się pod każdym wydaniem, które prowadziłem.
A czy pamięta Pan taką sprawę, jak Leszek Miller zaciągnął kredyt w banku Aleksandra Gudzowatego?
To była bardzo głośna sprawa. Wtedy się nie podpisałem, bo nie wystąpiłem w Wiadomościach.
To nie był taki moment, że może warto byłoby odejść z telewizji?
Pewnie, że można się było zastanowić, czy odchodzić, czy nie odchodzić. Wtedy
pomyślałem sobie jednak, że to nie jest prywatna telewizja jednego czy drugiego
prezesa. To jest telewizja publiczna i wystarczy pokazać, że się nie zgadzamy na
takie metody i czasem się przez taką niezgodę osiąga więcej niż kładąc papiery na stół i odchodząc.
Było łatwiej później?
Tak. Oczywiście, że tak. Bo jak pan pamięta - i za to jestem tak naprawdę wdzięczny
moim kolegom z prasy i z innych mediów - że wokół tego bardzo słusznie zrobili
potężną awanturę. I to nam wtedy, w publicznej telewizji, bardzo pomogło.
Gdy Pan przechodził do TVN, to mówiło się o tym, że dostanie Pan także swój program w TVN24.
Tak, ale ja też mówiłem o tym, że to, co mnie pochłania od początku do końca, na
starcie tej pracy to są Fakty i to, żeby stały się najbardziej oglądanym programem
informacyjnym w polskich telewizjach. To jest coś, co mnie zajmuje bez reszty. A
na publicystykę przyjdzie czas. Ja się jeszcze nie wybieram na emeryturę.
» czytaj dalej (3)
|
|
subskrypcja:
Zapisz się - warto! :)
|
|