|
Ekskluzywny wywiad z Tomaszem Lisem
Idź do strony:
1 |
2 |
3 |
4 |
5 |
6 [fragmenty dźwiękowe]
|
|
Tomasz Lis w swoim gabinecie, na przedostatnim piętrze
wieżowca telewizji Polsat, pisze pozdrowienia dla czytelników serwisu tvnfakty.pl.
foto: Łukasz Ropczyński, tvnfakty.pl
|
Ł.R.: Często Pan otrzymuje propozycje wywiadów?
T.L.: Tak, ale jak nie muszę, to nie udzielam. Bo nie lubię, a poza tym - już
abstrahując od tego - tylko raz na jakiś czas mam poczucie, że mam coś świeżego
do powiedzenia...
A od serwisów internetowych takie propozycje pojawiają się często?
Bardzo często, ale odmawiam.
To dlaczego zgodził się Pan akurat dla tvnfakty.pl?
Hmm... Spodobał mi się e-mail od Pana.
Był taki okres, że w czasopismach dla kobiet, był Pan często obecny...
Tak? Niech Pan mi powie, w których.
W wielu, w 2003, 2004 roku...
2003, 2004 to była trochę inna sytuacja, bo jeśli ja mam promocję książki na
przykład, to wtedy mi zależy, przestaję wybrzydzać. Więc wtedy się proporcje
odwracają i wtedy ja jestem trochę petentem, bo mi zależy, ale generalnie,
jak nie muszę, to nie udzielam. Są takie osoby, które uważają, że istnieją i
żyją, jeśli są w pismach. Najlepiej w kolorowych pismach. Ja należę do tej
drugiej grupy, która uważa, że można istnieć absolutnie je ignorując.
Za kilka dni pewnie znów zacznie Pan się pojawiać na okładkach czasopism. Zbliża
się premiera nowej książki.
|
|
Tomasz Lis
foto: tvnfakty.pl
|
Za dwa tygodnie, nawet mniej, niż dwa tygodnie, na początku października.
Dlaczego warto tę książkę przeczytać?
Bo jest ciekawa. Tak sądzę. Wczoraj dostałem pierwszy egzemplarz i sobie to
przeczytałem. To jest taki moment, kiedy tak naprawdę już po napisaniu książki
człowiek całkowicie traci do tego dystans, ale nie traci dystansu w tym sensie,
że zachłystuje się sobą i tym, co napisał, tylko w tym, że kompletnie już nie
jest w stanie tego ocenić. Zawsze tak jest po książce, że jestem w punkcie, w
którym nie jestem w stanie wartości tego ocenić. Czy to jest mądre, czy głupie,
czy to jest dobrze napisane, czy źle... Już tym momencie się całkowicie poddaję
wyrokowi czytelników.
Czy znów będzie taka trasa po Polsce, jak przy okazji "Co z tą Polską"?
Nie, nie... Chyba, że mnie z pracy wyrzucą. Oczywiście żartuję.
A czy od tego pamiętnego 11 lutego dostał Pan jakieś propozycje z TVN-u?
To akurat jest jedno z serii pytań, na które się nigdy nie odpowiada.
Prezes Walter mówił ostatnio, że taki powrót byłby możliwy.
Prezes Walter powiedział, że taki powrót byłby bardzo trudny...
Ale możliwy...
Ja lubię mówić o konkretach, a konkret to jest to, co się stało, a nie to, co
mogłoby się stać.
Kiedyś powiedział Pan, że już nigdy nie będzie prowadził programu informacyjnego.
Dlaczego? To byłby krok w tył w Pańskie karierze?
Nie, ja to kochałem... Był taki czas, to trwało parę lat, kiedy miałem poczucie,
że mógłbym to robić spokojnie dwadzieścia lat albo i dłużej, ale kiedy odszedłem
z TVN-u miałem poczucie, że nie, że stop, że to byłoby trochę, jak ściganie się z
samym sobą i prawdę mówiąc praca w zarządzie tutaj byłaby kompletną abstrakcją,
gdybym prowadził codziennie program informacyjny. Po drugie "Wydarzenia" mają
fantastyczną prowadzącą. Po trzecie w ramach podejmowania całkowicie nowego
wyzwania chciałem też spróbować czegoś zupełnie innego. Więc to krzesło prowadzącego
już było dość wygodne, nie w sensie prowadzącego "Fakty", ale w ogóle i chciałem
spróbować sił w programie publicystycznym. I jestem zadowolony, bo to jednak jest
inne wyzwanie, inne doświadczenie i inna wiedza.
Odnośnie Pańskiego programu. Pan mówił, że on będzie się jeszcze zmieniał w swojej formule.
Ja cały czas planuję pewne zmiany, tylko rzeczywistość polityczna, która gdzieś tam
spada nam wszystkim na głowę, a prowadzącym takie programy spada bardzo, powoduje,
że nie za bardzo jest czas, żeby myśleć o formie, ponieważ trzeba walczyć o gości...
Odmawiają Panu?
Czasem odmawiają, czasem mówią, że później, czasem - bardzo często - mówią, że
tak, ale nie z tym i z tym gościem. Często jest tak, że jeden mówi "tak", drugi
mówi "tak", ale obaj mówią, że nie ze sobą. Więc trzeba tą układankę robić.
Podejrzewam, że dokładnie takie same problemy mają koleżanki i koledzy prowadzący
inne programy, no ale jakoś sobie radzę i nie narzekam.
» czytaj dalej (2)
|
Anita Werner
"Wszystko zawdzięczam ciężkiej pracy i zaufaniu jakie tutaj dostałam i absolutnie nie mam poczucia, że jestem niedoceniania.
"
czytaj całość
28.06.2010
|
|
|
subskrypcja:
Zapisz się - warto! :)
|
|